11 09

Dziś po raz pierwszy od wielu tygodni czuję się lepiej. Nowe leki, nowe siły – tak mogę przetrwać dni, które jeszcze przede mną;]

Praca?


Jako dodatek do życia – ok, jako jego sens – niespecjalnie;]
W korpo najważniejszy jest dystans, do ludzi, do obowiązków, do procesów, do kierunku działania. Od dawien dawna uwielbiam pasję ludzi do tworzenia i jeśli widzą swoje możliwości w korpo, ogromnie fajnie obserwować ich osiągnięcia. Ale pamiętajmy, że każdy z nas jest inny, mnie otoczka korporacyjna nie przekonuje, a jednak największą inspirację czerpię z pojedynczych jednostek – ludzi, którzy rozwijają się i planują karierę.

Korpo określam mianem eksperymentu społecznego, przekrój stanowisk, osobowości, zachowań i milion twarzy. To świetne miejsce do obserwacji, tysiące niesamowitych historii, setki niebywałych reakcji – można by książkę napisać. Nadałabym jej tytuł – Z Życia Korporacyjnego Nieśmiertelnika.

A ja? Nadal szukam swojego miejsca;] Bo na stałą miejscówkę przy biurku nie ma co liczyć…

Rozrywka?


1. fitness – rozpoczęłam przygodę z zajęciami SHAPE (dla niewtajemniczonych: „trening wzmacniający i delikatnie rzeźbiący mięśnie całego ciała o średniej intensywności oraz trudności ćwiczeń, gdzie za obciążenie służy nam własne ciało i siła grawitacji. „)

2. zakupy – w tym tygodniu sklep GATE – rynkowa nowość i biżuteria Lilou:

  • buty – shiny mocassins, 55,98 zł

buty

  • jeansy – ripped skinny jeans, 69,98 zł

jeans

  • brasoletki Lilou

lilou

3. Kino:

– „Legion samobójców„, choć fantastyki nie lubię, film przyjemny, momentami śmieszny, dobrze się bawiłam.
– „Złe mamuśki„, świetna komedia, daje do myślenia i napawa optymizmem na przyszłość, polecam.