13 05

Uwielbiam taki poranek, gdy o 9 rano bez pośpiechu ubieram Pablitowskiego na spacer, gdy po powrocie staję przy ekspresie do kawy i obserwuję jak ulubiona filiżanka się napełnia. Za oknem widok odbijającego się od blachy dachu słońca – piękny dzień…

Cieszę się ostatnimi decyzjami w moim życiu, kopnięciem w tyłek życia korporacyjnego, poznaniem technik mindfulness (cheers sis), podjęciem rękawic jako wykładowca i otwarciem umysłu na nowe możliwości.

Obecnie pracuję nad dwoma większymi projektami, a codzienność przeplatają zlecenia Klientów i wybór mieszkania. Z tym ostatnim to dopiero jaja. Ale o tym kiedy indziej. Każdy weekend wygląda podobnie, praca przeplatana spacerami z buldogiem i ogarnianie świata wokół. Niby nic nadzwyczajnego, a swój urok ma – brak telefonów od Klientów – choć od tego można odpocząć.

Jak na sobotę przystało, wszystko zaplanowane w zwolnionym tempie, miejsce na CHADowa ja też się znajdzie;]

Z nowości, a dzieje się wiele:

  • trening mindfulness dobiegł końca, cudowne chwile zmian, fajne techniki na całe życie i kropka nas „i” w działaniu.
  • biuro wynajęte – cudowne, z ogródkiem, Pablitowski będzie w raju, a dla Klientów ogrom miejsca.
  • własny kącik – wybrany, także zakup już niebawem. Temu poświęcę oddzielny wpis.
  • bilet do NL kupiony, w 1 z weekendów lipca powitam holenderski raj

I tak jak patrzę na powyższe punty, wszystko zajęło mi tydzień – kolejne potwierdzenie, że wszystko jest możliwe. Wystarczy plan i chęci, ale pamiętajcie multitasking jest passé;] Plan rozpocznijcie od wyjątkowych poranków, bo to one nastrajają Was na cały dzień, woda z cytryną, kawa, spokój wewnętrzny i jedziesz…

spelnione-marzenia