Ostatnie dni dały mi w kość, ale też pozwoliły docenić niezmienne faktory w moim życiu. Niezmienne – istniejące, niezależnie od mojego nastroju i stanowiące pewnego rodzaju lekarstwo na każde zmartwienie. Jednym z takich kropelek szczęścia w morzu łez jest mój buldog francuski. Dlaczego buldog? To właśnie czworonog w przypadku mojej choroby okazał się bezcenną terapią.  … Czytaj więcej

Krok do przodu, 5 do tyłu i takie to moje życie jest. Czasami widzę każdy dzień jak kolejny stopień drabiny do lepszego jutra, gdy nagle mimo dużego wysiłku stopnie pod moim ciężarem się łamią i uderzam dupskiem o beton. Gleba zaliczona. Może ta fizyczna by mniej bolała, bo psychiczny wir wydaje się nie ustępować czy nawet tracić na … Czytaj więcej

Ostatni tydzień dał mi w kość, może dlatego w weekend mimo pracy i zadań do zrealizowania – zwolniłam całkowicie. Parę przemyśleć z tego czasu i parę wydarzeń, które zawsze uświadamiają kruchość. środa – poranek niby zwyczajny, przygotowania do spotkania z Klientem na ostatniej prostej. W oddali słyszę nieustający od 40 minut dźwięk wody – najdłuższy … Czytaj więcej

Dla wielu wciąż depresja jest przejawem lenistwa i oznaką słabości. Chorobę tę zrozumie wyłącznie osoba z nią żyjąca. A nazywanie depresji chorobą XXI wieku jest formą zbagatelizowania problemu i dowodem znikomej wiedzy na jej temat. Nie mylmy więc depresji z chwilowym brakiem chęci czy spadkiem nastroju, z reakcją organizmu na problemy, czy osłabieniem spowodowanym niewartościową … Czytaj więcej