15 04

Czasu nie cofniemy – czy dlatego właśnie nie możemy żyć przeszłością, nie powinniśmy niczego żałować i  musimy wyciągać wnioski z popełnionych błędów? Problem w tym, że ja codziennie wracam myślami do tych spokojniejszych etapów mojego życia, nieraz żałuję wyborów, podjętych decyzji. Towarzyszy mi nierzadko poczucie bezsensu, bezcelowości i zmarnowanych 10 lat. A jednak…

Gdybym jednak miała szanse spotkać się twarzą w twarz z 20-letnią wersją siebie, jakich rad bym sobie udzieliła?

  1. Postaw na prawdziwych przyjaciół, ale w relacjach nie zapominaj o sobie i swojej przyszłości. Jeśli tego nie zabezpieczysz, nikt za parę lat się Tobą nie przejmie. Każdy myśli tylko o sobie.
  2. Otaczaj się ludźmi biznesu – inspiruj się nimi.
  3. Wybierz 2 ścieżki rozwojowe: programowanie i języki obce. Szlifuj swój język holenderski, angielski już masz opanowany, pomyśl o trzecim języku obcym – przecież kochasz się ich uczyć.
  4. Nie zarywaj nocek dla wysokich stopni z egzaminów – za 10 lat nikt nawet nie zapyta o Twoje wyniki na studiach.
  5. Skup się na praktyce w miejsce nauki – szybciej znajdziesz tematykę, którą pokochasz.
  6. Jeśli chcesz być w pełni szczęśliwa, nie wiąż przyszłości z Polską.
  7. Kup mieszkanie jak najszybciej i wynajmij je.
  8. Zadbaj o zdrowie, w przeciwnym razie za 10 lat wydasz na nie znaczną część oszczędności.
  9. Nie zapomnij nigdy o swojej mamie.
  10. Trenuj sztuki walki, swój umysł i charakter.

 Gdybym jednak posłuchała tych rad 10 lat, co by mnie ominęło?

  1. Nie poznałabym tych wszystkich ludzi, którzy pojawiając się na chwilę w moim życiu, pozostawili mi cenne lekcje na resztę jego lat.
  2. Być może byłabym zbyt nastawiona na sukces, i zapomniała o wartościach swojego życia. A może szybko odniosłabym sukces zawodowy i spoczęła na laurach? Jeśli meta to koniec życia -> to po co się tak spieszyć?
  3. Hmmm – jeszcze bym skończyła do końca swoich dni wciągnięta w wir korpoludków…
  4. Gdyby nie moje wyniki na licencjacie, magisterce i studiach podyplomowych na WSB, uczelnia nie zaproponowałaby mi prowadzenia zajęć ze studentami. A to były cudowne 3 lata.
  5. Jeszcze w życiu się napracuję, a gdybym poszła do pracy i studiowała zaocznie na licencjacie – straciłabym rentę po mamie i nie poznałabym niezwykłych ludzi. Studia licencjackie były najlepszym okresem w moim życiu.
  6. Mieszkając w Holandii, do dziś bym siebie obwiniała za pozostawienie ojca samego. Nie poznałabym mojego narzeczonego i nie byłabym matką 4-letniego buldożkowego szczęścia.
  7. Wynajęcie mieszkania komuś to również obowiązki i nikt nie zadba o Twój dobytek jak Ty sam.
  8. Wystarczy dbać o siebie każdego dnia i nie przedkładać zdrowia nad pracę. Zredukowałam stres, wybrałam medytację, ułożyłam w głowie priorytety.
  9. Gdybym nie pozwoliła mamie odejść na dobre, nadal żyłabym w żałobie, obwiniając się za wszystko. Musiałam zapomnieć.
  10. Dorosłam do sztuk walk, zapanowałam nad umysłem i odpuściłam wyścig szczurów. Trenuję dla siebie. 10 lat temu byłoby inaczej.

Czasami muszę sobie przypominać dlaczego podjęłam owe decyzje, czym się kierowałam i jakie opcje wówczas miałam. Czas pożegnać się z przeszłością.

Nie wszystko jest czarne lub białe, mam nadal problem z odcieniami szarości…