20 02

A gdyby tak doczekać godziny 0 i zacząć wszystko od nowa? A gdyby tak traktować północ niczym przełom i pretekst zmian?

A największa zmiana nachodzi w nas samych, jak już jesteśmy na nią gotowi.

Mamy w sobie ogrom niecierpliwości, chcemy wszystko tu i teraz i najlepiej bez wysiłku. Bo przecież zasługujemy. Świat internetu utwierdza nas w słuszności swojego podejścia.

  • nudzi nas film -> przewijamy lub zwiększamy jego szybkość na YouTube,
  • nie mamy czasu oglądać tv -> znajdujemy go online później,
  • nie chce nam się jechać do sklepu -> wchodzimy na sklep online i kupujemy wszystko nierzadko z dostawą w 24h,
  • chcemy coś wiedzieć -> wujek Google służy pomocą,
  • chcemy się doszkolić -> kursy online dostępne wszędzie.

I tak mogłabym wymieniać. Nierzadko zastanawiam się jak wyjść z tych przyzwyczajeń, jak nabrać cierpliwości. A kolejna myśl to jak to szybko zrobić i wracam do punktu wyjścia. Po co tak pędzić? I czy ta meta przed nami warta jest tych trybów przyspieszenia?

Pamiętam pierwsze zajęcia kung-fu i walkę umysłu by wytrzymać kilka minut w jednej pozycji – byłam przyzwyczajona zawsze do działania. A tu przymusowa refleksja, dźwięki z wnętrza organizmu niczym dudnienie serca w głowie. A teraz? Teraz to tylko na tę chwilę czekam.

Czasami słyszę, że myślę tylko o sobie. A jednak przez całe życie moje działania podyktowane były tym, co inni ode mnie wymagają, co jest dla nich lepsze, jak moje decyzje ocenią. To oni nadawali tempo moje życia. Bo trzeba zrobić maturę, bo studia to Twoja powinność. Jedne studia to za mało. Gdzie magisterka? Jeden język obcy to za mało. Inni już pracują. Zostań na etacie. Kup mieszkanie. Po co Ci pies? Przestałam żyć sama ze sobą. I teraz kiedy widzę niechęć w relacji, brak komfortu – odwracam się i znikam. Daję sobie prawo żyć… i poczuć, jak chcę aby moje życie wyglądało, bez fochów, bez obarczania innych tymi dobrymi i złymi chwilami.

Pakuję walizkę bolesnych wspomnień, wrzucam ją do kontenera na odpady gabarytowe, zapalam znicz na grobie starej wersji siebie. Zamykam drzwi za sobą, słyszę echo własnych kroków długim korytarzem, zostaję samiutka.