21 09

W każdej chorobie najtrudniejszą emocją jest poczucie samotności. Bardzo często mamy wokół siebie wiele osób, ale niewiele z nich rozumie nasze uczucia, problemy, z jakimi przyszło nam się zmierzyć. Są też sytuacje, gdy to właśnie choroba weryfikuje znajomości i prawdziwe relacje z bliskimi. Dla mnie w depresji, nie huśtawki nastroju są najgorsze, nie konieczność przyjmowania leków, lecz właśnie samotność – a właściwie jej chwile. Żyję z nią każdego dnia w swoim umyśle, w ciągłym niezrozumieniu. Bo przecież jak to możliwe, że ciało odmawia posłuszeństwa, przez parę nietrafionych myśli?

Są momenty,

gdy czytając wiadomości na skype czy whatsapp, długo rozważam co odpisać – bo nic pozytywnego do zaoferowania nie mam.
gdy wątpię w każdą swoją myśl i decyzję, a wstając następnego dnia wszystko wydaje się zupełnie inne.
gdy świadomość bycia samej ze sobą jest niczym bycie w 1 celi z największym wrogiem.
gdy osiągając cel, nie mam z kim celebrować momentu.
gdy mój komunikat pozostaje bez odpowiedzi drugiej strony.
gdy próbując wstać z łóżka, czuję, że przecież nikt i tak mnie nie potrzebuje.

Są też chwile,

gdy wyślę najprostszą wiadomość z uśmieszkiem, mając nadzieję cudownego dnia dla drugiej osoby.
gdy uśmiecham się do siebie w lustrze, mówiąc: znowu wariujesz!
gdy pozostawiona sama sobie, zatracam się w rysowaniu na tablecie i poznawaniu nowych technik.
gdy osiągając cel, wysyłam zdjęcie do najbliższych, na których opinii mi zależy.
gdy to ja zapominam odpisać na zaczepkę na messengerze i zdaję sobie sprawę, że to właśnie może być powód braku odzewu z drugiej strony.
gdy próbując wstać z łóżka, czuję, że przecież dziś Klienci beze mnie nie wyrobią.

Każdy z nas żyje w swoim świecie, w 4 ścianach codziennych problemów, w bagnie konsekwencji swoich działań. Samotność dotyczy każdego, ale tylko my decydujemy o tym, czy i kiedy to uczucie urośnie do rangi przykrej bezsensownej egzystencji. Może najwyższy czas to zmienić?

Dobra samotność

A gdyby tak przekuć samotność w coś dobrego? Gdyby każdą samotną chwilę poświęcić swojemu ja – zaopiekować się sobą, obrać cele i realizować plan na siebie w życiu? A gdyby poświęcić chwile najbardziej potrzebującym i tym, najbardziej samotnym?

Wiele negatywnych emocji, staramy się zagłuszyć, a rzadko kiedy poddajemy je analizie i wyjaśniamy ich przyczynę. To tak, jakby zamrozić pojemniki z lodem na parę lat i udawać, że ich nie ma. Po paru latach, kiedy już nie ma miejsca w zamrażarce na nic innego, niespodziewanie dostajemy lodem w łeb i zdziwieni, nie możemy się pozbierać.

Samotności jest na świecie wiele, a moja ulubiona perełka poniżej:

Samotni ludzie

Czy znasz samotność swoich bliźnich?
Samotność więźnia, który widzi słońce
i wie, że na zewnątrz nikt o nim nie myśli.
Samotność chorego, który ma niewielkie,
jeśli nie żadne, widoki na wyzdrowienie,
i który całymi dniami czeka na odwiedziny.
Samotność starego mężczyzny, starej kobiety,
którzy żyją sami i których żonate lub zamężne dzieci
nie mają dla nich czasu i nie interesują się nimi.
Samotność matki bez męża,
która sama musi troszczyć się o dzieci.

Czy znasz rozdzierającą samotność ludzi,
którzy wygłodzeni leżą w tak wielu miejscach Azji, Afryki
czy Ameryki Południowej i czekają na śmierć?
Wewnętrzną samotność tak wielu współczesnych ludzi,
którzy przesyceni dobrobytem i przyjemnościami
zaczynają się bać bezsensu swojego życia.

Wycisz się i zadumaj, zadając sobie pytanie:
Co warte jest moje życie? Czy nie otrzymałem zbyt dużo?
Dlaczego tak wielu musi tak cierpieć?
Jeśli możesz swą obecnością i dobrym sercem
uczynić choćby jednego człowieka szczęśliwym.
poprawiłeś świat.

Phil Bosmans