26 05

Wiecie dlaczego psy wystawiają głowę za okno w czasie jazdy autem, nawet jeśli wiedzą, że muchy im wpadną do oczu? Bo przejażdżka jest tego warta! I tak samo jest z nami, przejażdżka to życie, a muchy to przeszkody, ale bycie tu i teraz w swojej skórze jest warte o wiele więcej i żadna mucha nas nie powstrzyma.

Łatwo powiedzieć, co? Łatwo dawać rady „Pokochaj siebie”, „Zasługujesz na wszystko co najlepsze”, ale jak to do cholery poczuć. Przecież w samej depresji już spora dawka emocji krąży wokół nienawiści do siebie i tej chęci ucieczki od życia. A wiecie jaki jest tego powód? Bo jeszcze siebie nie poznałeś. Życie zmusiło Cię do wyborów i w pewnym momencie Ty trafiłeś na koniec swojej własnej listy priorytetów. A wierzcie mi, to rozwiązanie na krótką metę, bo wszystko zaczyna się od środka i to nieważne jak silną osoba jesteś, i jak dumną osobą się stałeś robiąc 50 rzeczy na raz i pokonując przeszkody każdego dnia. Może nie dziś, nie jutro, ale nagle bańka pęknie i zostaniesz sam, czując się obcy w swojej skórze.

Wskazówka 3 – zaproś siebie na kawę – brzmi idiotycznie? A czy do normalnych osób należymy? Poświęć sobie 30 minut dziennie. 30 to za dużo? Zacznij od 15 minut. Dziennie to za dużo? Za zacznij co drugi, trzeci dzień. Kawa to nie to? W takim razie trampki na nogi i jazda na spacer. Nie oczekuj fajerwerków, bo to przecież czynności takie zwykłe, ale mogą inaczej ‚smakować’. I jest pewien warunek, a właściwie 3:

  1. Telefon zostaje w domu.
  2. Ubierasz najwygodniejsze ciuchy, dresy też są cool, nawet na kawiarnie – przecież to Ty masz się dobrze czuć.
  3. Od chwili gdy zaczyna się czas dla Ciebie, jesteś tu i teraz. Obserwujesz, co się dzieje na około, jak reaguje Twoje ciało, smakujesz kawy, zerkasz na trawę szarganą przez wiatr, nic innego Cię nie interesuje. Myśli uciekają? To normalne, jak tylko wyłapiesz to, zaakceptuj, powróć do tu i teraz. Zrób to, na co inni nie mają czasu. Spacer na boso po trawie? Wypisanie kartki do dawno zapomnianej osoby?

I nie, cuda się nie zdarzą od razu. Ale gwarantuję, że poczujesz się inaczej. Umysł zacznie się otwierać na inne opcje, bo przecież do tej pory nie zauważyłaś/eś jak zachodzi słońce, nie wyczekiwałaś/eś pierwszej gwiazdy na niebie, nie poświęcałaś/eś całej uwagi na proces przygotowania kawy.

I o co w tym wszystkim chodzi? Głównie o to, żeby zacząć. Wiele osób rezygnuje przed startem, bo przecież może być tysiąc powodów by nie dobiec do mety. Tak tak, zmiana siebie nie oznacza, że nagle wszystko będzie się nam udawało. Wskazówka 4 – shit happens i to wymaga akceptacji. Ale samo uczucie udziału w maratonie, i emocje jakie towarzyszą obserwowaniu zmian w nas zachodzących, są warte wystartowania. Spotkamy wiele przeciwności losu, wiele osób nas zawiedzie, ale to od nas zależy jak to odbierzemy, i jaki wpływ to będzie miało na nasze życie.