Zmiany, zmiany …

19 12
  1. Dlaczego nie pisałam? Praca pochłonęła mnie całkowicie, a właściwie czas traciłam na uświadamianiu sobie jak bardzo nie pasuję do takiego miejsca. Nie zrozumcie mnie źle, szanuję ludzi ciężko pracujących dla innych, ale to nie droga dla każdego. 8 godzin dziennie plus dojazdy, raporty z wykonanej pracy, zadania z którymi się nie zgadzasz, Twoje kompetencje przewyższające wiedzę przełożonego … Możecie uznać, że oszalałam, wynagrodzenie na polskie warunki właściwe, stabilna praca … Ale nie dla mnie. Jestem wykończona codzienną walką z wiatrakami, głupimi decyzjami prezesa, miejsca pracy w formie open space, gdzie wokół Ciebie znajduje się 30 osób, z różnych „działów” i słyszysz wszystko poza swoimi myślami.
  2. Co dalej? Wtorek jest moim ostatnim dniem w pracy i nie nie planuję kolejnego zatrudnienia. Stawiam wszystko na jedna kartę, chwila odpoczynku i zakładam swoją firmę. Czas być własnym szefem, a jeśli ogarnęłam burdel w każdej z firm, w których byłam do tej pory, to i swój własny ogarnę.
  3. Plany? Będę wszystko relacjonować, aczkolwiek czas na zmiany, sport, rozwój i własny biznes.