23 10

Każdy z nas je zna, każdy z nas je ma, ale czy pozostaje tylko w nas czy dzielimy się nim ze światem – decyzja należy do nas. W każdym z nas jest wewnętrzne dziecko, czy to 3-letnia dziewczynka, czy 15-letni nastolatek, z przejściami, z prawem głosu, z lawiną zaniedbań i z historią emocji.

Ja swoją 5-latkę zamknęłam w ciemnej piwnicy, bez zabawek, z krzesełkiem i stolikiem. Aż sama nie mogę zrozumieć dlaczego, dlaczego od dziecka wymagano rodzicielskich zapędów, dlaczego role się zamieniły i krzyk bólu przeistoczył się w nienawiść do siebie samej.

Pewnego dnia, w chwili namysłu, zamknęłam oczy. Jestem w opustoszałym domu, ruina, ale idę, idę na dół do piwnicy uwolnić pozostawione dziecko. Widzę ją, 5-latka siedzi grzecznie na krzesełku, czeka, ten ból w oczach, ten brak nadziei, ta dziecinna naiwność. Jestem i już nigdzie bez Ciebie nie idę. Przytulam ją mocno, po mojej twarzy płyną łzy, sama zgotowałam sobie taki los braku akceptacji i sił walki o siebie samą. Co więcej opiekę z wewnętrznego dziecka przerzuciłam na bliskich mi ludzi. Wiesz jak to jest, kiedy bardziej troszczysz się o innego człowieka, niż siebie samego? Kiedy w pierwszej kolejności myślisz o innych robiąc wszystko by nie zauważyli jak potraktowałaś swoje wewnętrzne dziecko, ukryte przed światem w zapyziałej piwnicy? Wracam więc pamięcią do chwil beztroski – bo chcę, bo mogę, bo mam do tego prawo.

Czy Twoje wewnętrzne dziecko nie spotkał taki los? Czy w natłoku poważnego życia i oczekiwań dorosłości, spokój dziecka został zakopany głęboko w mokrej ziemi. Niczym w trumnie wspomnień, które już nie mają znaczenia, bo inny rozdział życia, inne poglądy otoczenia. Bo nie wypada. A ja Ci mówię dziś, że kij z tym, wypada i już. To Twoje życie, jeśli masz ochotę na lody, zabierz siebie na lody, jeśli masz ochotę na bajkę, wybierz tę dawno nie widzianą, wskazówka 8 – jeśli wzruszyło Cię zakończenie filmu, rycz jak bóbr – i nie myśl co inni powiedzą. Inni mają swoje dzieci do utrzymania;] lub zakopania…

I jeśli teraz myślisz, że wszelkie komentarze z zewnątrz są podyktowane troską o Ciebie, mam przykrą wiadomość. Stanowią efekt percepcji drugiego człowieka, jego myśli i odczuć o otaczającej go rzeczywistości. Każdy myśli o sobie, i nie pozwól sobie na myślenie że jest inaczej. Ale, ale, gdzie ten przykład?

Proszę bardzo: 2 tygodnie temu przyniosłam do domu szczeniaka – no masz psa ktoś by mógł teraz rzec, ale rzecz w tym, że to drugi pies. I się zaczyna, po co Ci drugi pies, jak można żyć z dwoma psami, podwójny obowiązek i wydatki. I czy uważasz że takie komentarze wynikają z troski o moje nieprzespane noce ze szczeniakiem w domu, czy z obawą o grubość mojego portfela? Nie, są efektem myśli drugiego człowieka, który nie wyobraża sobie posiadania dwóch czworonogów. I ja to szanuje, choć dla mnie to 2x więcej szczęścia, 2x więcej czasu na poznanie siebie i 2x więcej zabawy. Btw. mam 9-tygodniowego maltańczyka…