02 12

Yupi, jest grudzień – mój ulubiony miesiąc w roku, bo z listopadem to różnie bywa i w tym roku coś nie pykło. Ale skoro coś już za mną, to choć podzielę się przemyśleniami. Zapraszam więc na listopadowe wspominki;]

  • wydarzenie miesiąca: decyzja o opuszczeniu korpo, a może inaczej – drobny wypadek samochodowy pomógł mi dostrzec nowe możliwości, a osiągnięty poziom frustracji pozwolił postawić na siebie.
  • potrawa miesiąca: zupa Pan Pomidor, nie mylić z Pan Brokuł, który jest zdecydowanie zbyt mdły…
  • muzyka miesiąca: ku zdziwieniu „Human” Rag’n’Bone Man, troszeczkę przypomina mi mój ulubiony kawałek Hoziera -> Take me to church, a może raczej przywołuje te same emocje… I to o dziwo wspomnienia z wakacji na Wyspach Kanaryjskich. Zero związku z listopadem niestety;]
  • książka miesiąca: mam sentyment do ś.p. Joanny Sałygi, także ten miesiąc to „Chustka” – bawi, uczy, rozczula. Każdy powinien choć raz w życiu po takie dzieło sięgnąć. Wrzucam Wam również linka do bloga: CHUSTKA i do recenzji: TU

chustka

  • emocje miesiąca: frustracja, cały miesiąc kręcił się wokół korpo, pracy po naście godzin i próby ogarnięcia nieogarniętego. Kurcze, analizując listopad, nie przypominam sobie najmniejszej pozytywnej emocji. A nie… jest…sekunda po wręczeniu wypowiedzenia. I ulga, że jestem na taki etapie życia, że mogę sobie na to pozwolić.
  • cytat miesiąca: „Wzorowanie się na Stevie Jobsie to tak, jakbym chciał malować jak Picasso i zapytał się, czy wystarczy, że dodam trochę więcej czerwieni?” L. Ellison – były prezes zarządu Oracle… Ten człowiek kojarzy mi się z 3 elementami: ożywiająca puenta, faux pas, celna riposta. A powyższy cytat to jego odpowiedź na zarzuty naśladowania mistrza Jobs’a.
  • odkrycie miesiąca: wybawienie dla perfekcjonistki, czyli długopis/pióro kulkowe z gumką. Nie lubię skreślanych treści w kalendarzu. Teraz jeszcze potrafię się opanować, ale w czasach studiów potrafiłam drugi raz przepisywać cała stronę A4 bo w jednym wyrazie się pomyliłam.

dlugopis

  • serial miesiąca: bez zastanowienia, „Belfer” – niesamowity polski twór;] Trzyma w napięciu do ostatnich chwil i zaskakuje z każdym kolejnym odcinkiem.

belfer

A Wam, jak listopad minął?