Ostatnie dni dały mi w kość, ale też pozwoliły docenić niezmienne faktory w moim życiu. Niezmienne – istniejące, niezależnie od mojego nastroju i stanowiące pewnego rodzaju lekarstwo na każde zmartwienie. Jednym z takich kropelek szczęścia w morzu łez jest mój buldog francuski. Dlaczego buldog? To właśnie czworonog w przypadku mojej choroby okazał się bezcenną terapią.  … Czytaj więcej