Ostatnie 2 tygodnie to wiele przemyśleń, każdy wieczór z książką w ręku i praca zdalna – standardy życia w zwariowanym świecie. Czekałam też na większe chęci podróży do biura, ale nie nadeszły i nie uważam abym cokolwiek straciła. Praca w domu bynajmniej nie wpływa na mnie demotywująco i nie zmniejsza efektywności, a jak już dobrze wiecie zdarzają się dni, gdy zwyczajnie ledwie wstaję z łóżka, także to jedyny wysiłek jaki sobie wówczas funduję.

W te lepsze dni pochłaniam każdą minutę pracą, spacerami, książkami i uśmiechem. Jakbym chciała nabrać na zapas, bo wiem, że nadejdą chmury, zawsze nadchodzą. Patrząc na moje 30-letnie już życie, nie wierzę, że pomimo choroby, udało mi się tyle osiągnąć, choć wiadomo, nie zawsze było tak źle jak teraz. Wydaje mi się, że to ostatnie lata, walki o pracę, poświęcenia się dla biznesów innych odebrały mi energię. I oczywiście brak Holandii w moim życiu w większym stopniu niż sporadyczny kontakt w ich języku. Ale dosyć tych smutasów. Czas zapanować nad swoim umysłem;]

Dziś, już sobota i po 10-godzinnym śnie przywiało mnie do galerii handlowej, do dobrze już Wam znanej kawiarni, gdzie najsprawniej łapię myśli i w kąciku zasiadam do pisania. Lubię taki rodzaj rutyny, a z racji wykonywanego zawodu i ilości pracy zdalnej, to cudowna odskocznia od 4 ścian wynajmowanego mieszkanka, gdzie jedynym urozmaiceniem jest mordka mojego buldoga.

Obok bieżących projektów, realizowania abonamentu Klienta i tworzenia szablonów allegro, powoli rozpoczynam przygotowania materiałów dla studentów. Już za 2 tygodnie ruszam z wykładami na renomowanej uczelni i nie potrafię wyciszyć się i na spokojnie realizować planu, zbyt wielka ekscytacja mnie ogarnia. Taka, jak przed krótką przygodą, która spotyka nas raz w życiu czy wycieczką w nieznane. I jak to w życiu bywa, że najpierw czerpie się inspirację od wspaniałym wykładowców jako student, a później znajdujesz swojego nazwisko obok tych wielkich person;] Dla przypomnienia, licencjat był najlepszym okresem  edukacyjnym w moim życiu, język angielski, znajomości na lata i energia praktyków. Tym bardziej czuję się w obowiązku stworzenia praktycznego programu, z którego studenci na ścieżce anglojęzycznej będą czerpać garściami.

Do dzieła!

Sprawdź Podobne Wpisy