30 .Camping z siostrą. I stało się;] Holenderski raj, siostra u boku, namiot, śpiwory, karty do grania – to się nazywa camping. A nic tego nie zapowiadało. Leciałam do Holandii z myślą o weekendzie z ćwiczeniami w parku, zakupami przeplatanymi pyszną kawusią. A wylądowałam w trampeczkach, rozkładając namiot na nieznanym polu. Ach, te niespodzianki. 1 dzień, 1 noc, … Czytaj więcej

Są takie dni, kiedy mimo natłoku pracy, postanawiam odpocząć, choć szybko tego żałuję. Zawsze to kolejne cele nakręcają mnie do działania, a sens codzienności nadają te wszystkie obowiązki firmowe. A tu powolny poranek na pchlim targu, popołudniowe leniuchowanie w łóżku i wiem, że każdemu przyda się relaks, ale jak w tym wszystkim znaleźć sens? Zawsze … Czytaj więcej

Zmiany, zmiany, zmiany… W końcu przestałam planować życie, a zaczęłam żyć. I to jest największa zmiana w umyśle, a idące za tym konsekwencje w codzienności napawają mnie jeszcze większym optymizmem. Styl pracy i bezcelową obsługę klientów zamieniłam na realizowanie siebie, markę z Allegro przerzuciłam koncepcyjnie na Ebay (o tym niebawem), pokochałam techniki mindfulness i zaczęłam … Czytaj więcej

Miłość do Holandii i wszystkiego co holenderskie rozpoczęła się wraz z pierwszym wyjazdem do Królestwa Niderlandów, kiedy to mając ok.11 lat przejechałam autokarem 12 godzin, by zobaczyć mieszkającą w Haarlemie siostrę. Był to czas kiedy nawet język angielski sprawiał mi problem, także kopniak związany z szokiem kulturowym i językowym okazał się świetnym motywatorem. Język angielski … Czytaj więcej