Godzina 22, powieki oczu wpatrzonego w monitor opadają. Godzina 23, już w łóżku, ginę w otchłani. Godzina 3,  otwieram oczy i niczym po 10 godzinach snu, wypoczęta wpatruję się w ciemność. Godzina 5:30, faza snu powraca… I tak ostatnio nocki wyglądają. Wieczór to mój ulubiony czas dnia, niezależnie od pory roku, to uczucie, gdy pozwalam mięśniom … Czytaj więcej

Dzień rozpoczął się od bardzo wczesnej pobudki, o godz. 4:30 już stałam w kuchni przy ekspresie z niecierpliwością wyczekując pełnego kubka kawy. I tak, życie biurowo-firmowe wzywa i te przyjemniejsze chwilę muszę niestety sprawniej i efektywniej czasowo przeplatać. Jak wiecie z ostatniego updatu, życie korpoludka już za mną, a obecny stan mogę śmiało nazwać układaniem … Czytaj więcej

No i dzień nadszedł stosunkowo szybko, w piątek pożegnałam mury korporacyjnego światka. Miejsce, w którym procesy i spotkania nabierają większego znaczenia niż ludzie – a i o pracownikach się mówi rzeczowo – uwielbiam pojęcie resources;] Takie światowe;] Wolność oblewałam na wrocławskim jarmarku świątecznym, fajny klimat, grzaniec daje kopa, pyszne kiełbaski i frytki ala holenderskie… Kartka … Czytaj więcej

Yupi, jest grudzień – mój ulubiony miesiąc w roku, bo z listopadem to różnie bywa i w tym roku coś nie pykło. Ale skoro coś już za mną, to choć podzielę się przemyśleniami. Zapraszam więc na listopadowe wspominki;] wydarzenie miesiąca: decyzja o opuszczeniu korpo, a może inaczej – drobny wypadek samochodowy pomógł mi dostrzec nowe możliwości, … Czytaj więcej