30 .Camping z siostrą.

I stało się;] Holenderski raj, siostra u boku, namiot, śpiwory, karty do grania – to się nazywa camping.

A nic tego nie zapowiadało. Leciałam do Holandii z myślą o weekendzie z ćwiczeniami w parku, zakupami przeplatanymi pyszną kawusią. A wylądowałam w trampeczkach, rozkładając namiot na nieznanym polu. Ach, te niespodzianki. 1 dzień, 1 noc, z potężną ulewą, śniadaniem wojskowym – niezapomniana przygoda.

Już na lotnisku mogłam odczuć wyjątkowość tego weekendu. Start opóźniony o pół godziny z powodów atmosferycznych, potężne turbulencję z burzą w powietrzu i tabliczka Życie Jest Śmieszne w hali przylotów. A potem to już z górki, 2 rowery przymocowane do auta, namiot, śpiwory, przenośna lodówka w aucie, imieninowe prezenty w plecaku – jedziemy! Kierunek -> Kookwijk i Camping Harskamperdennen.

O nic nie musiałam się martwić, to był czas pierwszego w życiu stawiania namiotu i pierwszy nocleg w śpiworze i pierwsze uczucie prawdziwego obozowicza i pierwsza myśl o innym życiu.

Nie mogłam uwierzyć, jak ciężkie będą chwile bez internetu, bez kontaktu ze światem i jak bardzo takim momentów potrzebuję w życiu. Nie od dziś wiadomo, że internet uzależnia i że zawsze lepiej oglądać życie innych niż żyć swoim własnym, ale nie sądziłam, że aż tak doskwierać mi będzie brak bycia online.

Cudowny weekend za mną, marzenie o campingu spełnione, i jak tu wrócić do polskiej rzeczywistości?

camping0

camping1

camping2

camping3

camping4

Sprawdź Podobne Wpisy