Tak to właśnie w obecnym świecie jest, że bez telefonu i internetu ani rusz. Łapię się już na codziennym tępym przeglądaniu portali z wiadomościami, które i tak nic nowego do mojego życia nie wnoszą. Także basta. I tak, jak sobie powiedziałam stop tego ranka, już zaliczyłam spacer z Pablitowskim, wysprzątałam kuchnię, robię drugie pranie i … Czytaj więcej

Minął kolejny weekend, kolejna chwila oddechu od codziennego nawału maili, co nie oznacza kolokwialne byczenie się przed laptopem. Wręcz przeciwnie, uwielbiam weekendy za ten spokój i możliwość poukładania planów i nadgonienia braków w realizowanych zadaniach. Przy własnej firmie tak niestety/stety wyglądają weekendy. Urozmaicenie pojawia się w spotkaniach z ludźmi, albo spontanicznych zakupach. Ten element życia … Czytaj więcej

Zaczęło się już od piątku, a że tym razem wypadał 13 dzień miesiąca, to szczęście mi nie sprzyjało. I nie, nie wierze w zabobony, ale tego dnia do udanych z całą pewnością nie zaliczę. Poza pływającym w wannie smartfonem  (potem w misce ryżu) i figlami Ilustratora podczas tworzenia oferty, dopadło mnie choróbsko. Pewnie nawet nie opuściło, … Czytaj więcej

30 lat od dnia moich narodzin. 15 lat od dnia pierwszej diagnozy i początku niezwykłej przyjaźni. 12 lat od dnia wyjazdu do Holandii. 11 lat od dnia feralnego wypadku samochodowego i najszybszej w moim życiu lekcji pływania. 10 lat od dnia odejścia mojej Mamusi. 7 lat od dnia skończenia studiów licencjackich i początku niezwykłej przyjaźni. 6 … Czytaj więcej